Duszpasterstwo Trzeźwości Diecezji Kieleckiej
Duszpasterstwo Trzeźwości Diecezji Kieleckiej
Modlitwa
Panie Jezu Chryste, jedyny Panie i Zbawicielu, dziękuję Ci za Twoją nieskończoną miłość, którą okazałeś na krzyżu. Z głębi serca dziękuję, że jesteś moim najlepszym Przyjacielem. Nie pozwól mi ranić Twojego Najświętszego Serca grzechami, zwłaszcza takimi, które prowadzą do uzależnienia i odebrania wolności oraz zdolności kochania Ciebie czystym sercem. Proszę Cię o łaskę życia w Twoich promieniach miłości i miłosierdzia. Pragnę żyć w wolności Dziecka Bożego, bez nałogów, bez sięgania po alkohol i inne środki narkotyczne.
W roku Narodowego Kongresu Trzeźwości, za wstawiennictwem Maryi, Matki Pięknej Miłości, chcę Ci złożyć moje dobre pragnienia i postanowienia, by w swoim życiu pielęgnować cnotę trzeźwości, miłować Kościół święty i moją Ojczyznę. Amen.

Dziś w intencji trzeźwości modlą się:
rozpocznij modlitwę
NOWE ŻYCIE Z JEZUSEM
REFLEKSJA

EWANGELIA (Łk 15‚1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy‚ aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze‚ daj mi część majątku‚ która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn‚ zabrawszy wszystko‚ odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek‚ żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał‚ nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy‚ a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami‚ którymi żywiły się świnie‚ lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba‚ a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca‚ i powiem mu: Ojcze‚ zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko‚ ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego‚ rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze‚ zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie‚ już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się‚ ponieważ ten mój syn był umarły‚ a znów ożył; zaginął‚ a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu‚ usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go‚ co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił‚ a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę‚ ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia‚ żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój‚ który roztrwonił twój majątek z nierządnicami‚ kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko‚ ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego‚ że ten brat twój był umarły‚ a znów ożył‚ zaginął a odnalazł się.


KOMENTARZ
Bardzo potrzebny jest ten moment refleksji. Nawet jeśli pojawia się dopiero gdzieś na dnie‚ moze stać się początkiem drogi w górę. Warto się czasem nad swoją sytuacją zastanowić.
Dla młodszego syna z dzisiejszej przypowieści ostatnią szansą staje się myśl‚ że można wrócić do ojca. Wiedział‚ że to człowiek dobry‚ który z szacunkiem traktuje swoich podwładnych. Sytuacja stawała się coraz bardziej tragiczna. Życie doszło już do takiego momentu‚ że trudno było znaleźć jakieś sensowne wyjście. Być może resztkami sił‚ resztkami poczucia własnej wartości młodszy syn stawia sobie pytanie o to‚ co będzie dalej z jego życiem. Znajduje wyjście‚ które daje mu jakiś cień nadziei na to‚ że jeszcze można sie uratować. Ta jedna myśl zmieniła wszystko‚ bo wprowadziła go na drogę. A droga zawiodła go wprost w ramiona Ojca.
Nie ma nawrócenia bez refleksji. Nie ma prawdziwej zmiany życia bez głębokiego i poważnego myślenia o sobie i swojej sytuacji. Oby dał nam Bóg łaskę refleksji nad sobą. Oby nas budził i ku sobie prowadził.
Źródło: W drodze do Światła - ks. Miłosz Hołda